Rozmowa z Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze w podcaście „Naked Mindfulness” – omówienie

00:00 – Wprowadzenie do podcastu „Naga Uważność”

02:18 – „Karuna Maya” – film o prostocie, rodzinie i dawnych wartościach

05:10 – Człowiek poza tytułem: kim naprawdę jest Rinpocze?

07:34 – Między duchowością a codziennością: emocje nauczyciela

10:35 – Klasztor i świat: dwie ścieżki praktyki

18:18 – Karma jako naturalne prawo przyczyny i skutku

23:18 – Pragnienie, przywiązanie i uczciwość wobec samego siebie

36:40 – Tradycja Njingma, termy i duchowe skarby Guru Rinpoczego

43:01 – Najgroźniejszy demon mieszka w ludzkim umyśle

57:38 – Pokora, odpowiedzialność i sztuka przepraszania

1:19:07 – „Nigdy nie jest za późno” – przesłanie dla młodego pokolenia

۞

Wprowadzenie

W podcaście „Naked Mindfulness” prowadzący Risha Kar rozmawia z Dilgo Khyentse Yangsi Rinpoczem o duchowości, cierpieniu, ludzkiej naturze oraz wyzwaniach współczesnego życia. Rozmowa szybko wykracza poza tradycyjne tematy religijne, stając się refleksją nad autentycznością, odpowiedzialnością i codziennym doświadczeniem człowieka.

۞

Powrót do prostoty

Rinpocze opowiada o realizowanym przez siebie filmie „Karuna Maya”, którego celem jest przypomnienie wartości obecnych w dawnym Nepalu: prostoty, uczciwości, więzi rodzinnych i zadowolenia z tego, co się posiada. W jego ocenie współczesny świat coraz częściej wypiera te wartości poprzez kult technologii, sukcesu i konsumpcji.

Zapytany, kim jest poza wszystkimi tytułami i funkcjami, odpowiada krótko:

„Jestem po prostu człowiekiem.”

Jego życiowy cel sprowadza się do dwóch rzeczy: stawania się lepszym człowiekiem oraz możliwie najgłębszej praktyki Dharmy.

۞

Cienie życia klasztornego

Jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów rozmowy jest szczera ocena środowiska klasztornego. Rinpocze nie idealizuje instytucji religijnych. Mówi otwarcie o polityce, rywalizacji, egoizmie, przywiązaniu do władzy, pieniędzy i prestiżu, które można spotkać również w klasztorach.

Podkreśla, że sam odszedł od wygodnej pozycji i prestiżu związanego z funkcjonowaniem w systemie monastycznym, ponieważ coraz bardziej pragnął praktykować autentyczną Dharmę, a nie jedynie odgrywać przypisaną rolę.

Według niego największym problemem nie jest brak religii, lecz brak uczciwości wobec samego siebie.

۞

Karma jako prawo natury

Mówiąc o karmie, Rinpocze odrzuca jej uproszczone, magiczne interpretacje. Karma jest dla niego uniwersalnym prawem przyczyny i skutku.

Posługuje się obrazowym porównaniem:

„Karma jest jak skorpion. Możesz myśleć, że nic ci nie grozi, ale żądło zawsze wróci.”

Każda myśl, intencja i działanie pozostawiają ślad, który wcześniej czy później powraca do człowieka.

۞

O cierpieniu i roli nauczyciela

Zdaniem Rinpoczego nauczyciel duchowy nie może być kimś odizolowanym od ludzkiego doświadczenia.

Człowiek, który nigdy nie zaznał bólu, depresji, lęku czy rozpaczy, nie będzie w stanie naprawdę zrozumieć cierpienia innych.

Dlatego nie postrzega własnych trudnych doświadczeń jako porażki, lecz jako ważną część duchowej edukacji.

۞

Pragnienie nie jest wrogiem

Dużą część rozmowy poświęcono tematowi pragnień.

Rinpocze odrzuca zarówno ich bezkrytyczne realizowanie, jak i brutalne tłumienie. Porównuje pragnienie do kaktusa:

„Im mocniej go ściskasz, tym bardziej ranisz samego siebie.”

Przyznaje przy tym z dużą szczerością, że nadal doświadcza zwyczajnych ludzkich pragnień: lubi dobrą kawę, wygodne łóżko, a czasem zwraca uwagę na atrakcyjne kobiety.

Nie uważa jednak, że rozwiązaniem jest udawanie świętego. Znacznie ważniejsza jest świadomość własnych impulsów i uczciwość wobec samego siebie.

۞

Prawdziwy demon

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest refleksja nad naturą zła.

Rinpocze stanowczo odrzuca popularne wyobrażenia demonów jako zewnętrznych istot.

Według niego prawdziwy demon mieszka w ludzkim umyśle.

To nie demony rozpętują wojny, dokonują mordów i dopuszczają się okrucieństw. Robią to ludzie kierujący się nieopanowanym gniewem, egoizmem, żądzą i chciwością.

Dlatego największym zagrożeniem dla człowieka nie są siły nadprzyrodzone, lecz własny nieprzepracowany umysł.

۞

Doświadczenie oskarżeń i pomówień

Rinpocze wspomina również okres głębokiego kryzysu, kiedy został publicznie oskarżony o różne niegodziwe czyny.

Przyznaje, że był to czas ogromnego bólu i zwątpienia. Bywały momenty, gdy chciał „zasnąć i już się nie obudzić”.

Ostatecznie postanowił jednak nie walczyć o własne dobre imię za wszelką cenę.

Jak mówi:

„Prawdy nie da się ukryć. Prawda sama się ujawni.”

Co istotne, podkreśla, że mimo doznanych krzywd nie żywi nienawiści do osób, które go atakowały.

۞

Pokora i umiejętność przepraszania

W ocenie Rinpoczego najtrudniejsze przeprosiny to te, które składa się ludziom, choć samemu nie czuje się winy.

Nie chodzi jednak o uległość, lecz o świadomą rezygnację z niepotrzebnej walki ego.

Za jedną z najważniejszych lekcji wyniesionych od ojca uważa szacunek wobec kobiet oraz gotowość przyznawania się do własnych błędów.

۞

Przesłanie dla młodych

Końcowa część rozmowy ma charakter osobistego przesłania skierowanego do ludzi przeżywających kryzys, depresję lub poczucie beznadziei.

Rinpocze nie proponuje łatwego optymizmu ani prostych sloganów. Zamiast tego mówi:

„Nigdy nie jest za późno.”

Przypomina, że cierpienie może stać się źródłem siły, głębi i współczucia. Zachęca, by nie rezygnować z życia pod wpływem chwilowego bólu, ponieważ zawsze istnieje możliwość zmiany i odnalezienia pomocy.

۞

Konkluzja

Najważniejszym przesłaniem rozmowy jest wezwanie do autentyczności. Dla Rinpoczego duchowość nie polega na budowaniu świętego wizerunku ani na ucieczce od ludzkiej natury. Polega na odwadze spojrzenia na siebie bez masek, rozpoznaniu własnych słabości i stopniowej przemianie gniewu w cierpliwość, przywiązania w wolność, a niewiedzy w mądrość.

To właśnie taka szczerość — wobec siebie i wobec świata — stanowi według niego fundament prawdziwej praktyki duchowej.

Dilgo Khyentse Rinpoche w Polsce we wrześniu i październiku 2026.

» WRZESIEŃ 5-6 & 11-13 / IŁAWA

https://fb.me/e/4DTMtTDne

https://fb.me/e/kD0IU4QT2

» WRZESIEŃ 18-20 / WARSZAWA

https://www.facebook.com/events/1520355723077684

https://fb.me/e/i0FTNP6zr

» WRZESIEŃ 25-27 / KRAKÓW
informacje wkrótce

» PAŹDZIERNIK 2-4 / DARNKÓW

https://www.khordong.pl/program-2026

https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSd_Vpv632Iq-XEvVCdnF6kxqUEccQXeegyInlrTRDfJqiSJgw/viewform?pli=1

۞

Zapis rozmowy przetłumaczony na język polski

# Rozdział 1. Wprowadzenie do „Nagiej Uważności”

**Prowadzący:**

Namaste i witajcie ponownie w „Naked Mindfulness” – przestrzeni, w której prowadzimy szczere, otwarte rozmowy o umyśle, ludzkim doświadczeniu oraz głębszych prawdach życia przez pryzmat świadomości i mądrości.

Dzisiejszy odcinek nie dotyczy wyłącznie duchowości. Dotyczy tego, co naprawdę znaczy być człowiekiem: odczuwać, zmagać się, zadawać pytania i rozwijać się.

Jesteśmy zaszczyceni i szczęśliwi, że gościmy dziś Dilgo Khyentse Yangsi Rinpoczego – duchowego nauczyciela, który wnosi nie tylko głęboką mądrość, ale również bardzo szczere i ludzkie spojrzenie na życie.

Witamy w podcaście.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Dziękuję bardzo za zaproszenie.

Będę mówił trochę po nepalsku, a trochę po angielsku. Mam nadzieję, że nie będzie to problemem ani dla ciebie, ani dla widzów.

Chciałbym również podziękować wszystkim widzom Nepal Buddhist TV. Wielu z was jest uczniami Szamara Rinpoczego, z którym byłem osobiście bardzo związany. Mój świętej pamięci ojciec również był z nim bardzo blisko związany.

To naprawdę wspaniała sytuacja i jestem bardzo wdzięczny za tę możliwość.

**Prowadzący:**

To dla nas przyjemność.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nie powiedziałbym, że jestem zajęty. Zawsze czuję się nieswojo, a nawet niegrzecznie, kiedy ktoś mówi: „Jestem zajęty”.

Mój świętej pamięci ojciec zawsze powtarzał:

„Nigdy nie mów ludziom, że jesteś zajęty. Po prostu powiedz im, że masz coś do zrobienia. Powiedz im, czym się zajmujesz. A jeśli nie robisz nic szczególnego, powiedz po prostu, że jesteś w swoim pokoju.”

Podoba mi się ta idea – poświęcać sobie nawzajem czas, mieć otwarte drzwi dla każdego, dawać każdemu szansę i traktować wszystkich jednakowo, z szacunkiem i troską. To najważniejsze.

Dlatego obecnie skupiam się głównie na własnej praktyce. Na praktyce Dharmy, medytacji i ćwiczeniach duchowych.

Pracuję też nad małym filmem w Bhutanie. To szalony pomysł, który po prostu pojawił się w mojej głowie. Poprosiłem kilku bliskich przyjaciół, żeby pomogli mi go zrealizować.

Budżet jest bardzo mały, nie ma tam profesjonalistów. To zwykli ludzie – głównie moi znajomi.

Film nosi tytuł **„Karuna Maya”**.

Chciałem pokazać lata osiemdziesiąte, dawne czasy, wartości rodzinne, kulturę Nepalu, prostotę i uczciwość, które wtedy posiadaliśmy.

Mam poczucie, że dawniej były one znacznie silniej obecne, ponieważ nie byliśmy jeszcze tak bardzo pod wpływem nowoczesnych technologii ani ludzkiej chciwości.

Ludzie byli wtedy bardziej zadowoleni z tego, co mieli.

To właśnie chciałem pokazać.

**Prowadzący:**

Życzymy powodzenia temu projektowi.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Dziękuję bardzo.

# Rozdział 2. Kim jest Rinpocze poza tytułami?

**Prowadzący:**

Pomijając wszystkie tytuły i obowiązki – kim jest dzisiaj Rinpocze jako człowiek?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Myślę, że przede wszystkim jestem po prostu człowiekiem.

Staram się robić jak najlepiej tylko dwie rzeczy.

Zawsze przypominam sobie, że wszystkie decyzje życiowe są wyborami. Trzeba podejmować je tak, aby później niczego nie żałować.

Moje życiowe pragnienie jest bardzo proste.

Jako człowiek chcę być najlepszą możliwą wersją człowieka.

A w sferze Dharmy, praktyki i medytacji chcę robić wszystko najlepiej, jak potrafię: otrzymywać nauki, praktykować i medytować.

To są moje dwa główne cele.

Jako osoba jestem bardzo bezpośredni wobec samego siebie. Doceniam również ludzi, którzy są bezpośredni wobec mnie.

Powiedziałbym też, że czasami jestem dość złożonym i głęboko analizującym myślicielem.

Zawsze wyrażam to, co naprawdę mam w głowie.

Tak opisałbym samego siebie.

**Prowadzący:**

Chciałem zapytać, jak wygląda zwykły dzień w pana życiu – pod względem psychicznym, emocjonalnym i duchowym.

Ludzie często wyobrażają sobie, że guru czy praktykujący powinien być przez cały czas spokojny i pełen harmonii.

Jak to wygląda naprawdę?

# Rozdział 3. Rinpocze też jest człowiekiem

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Jako człowiek zawsze będziemy mieli ludzkie skłonności, ludzkie nawyki, ludzką chciwość i ludzkie emocje.

Powiedziałbym szczerze, że istnieje wielu rinpocze, którzy mają tytuł „Rinpocze”, ale jako ludzie niekoniecznie są najlepszymi osobami.

Nie chcę nikogo osądzać, ale taka jest rzeczywistość.

Na końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.

To od każdego zależy, czy będzie autentycznym człowiekiem, czy nie.

Jednocześnie spotkałem w życiu wielu naprawdę autentycznych rinpocze, autentycznych guru, joginów i praktykujących.

Miałem ogromne szczęście ich poznać.

Jeśli chodzi o moje życie, jest ono bardzo proste.

Staram się wstawać około piątej rano.

Wstaję, biorę prysznic i wykonuję poranną praktykę medytacyjną, modlitwy oraz praktyki duchowe.

Potem sam przygotowuję sobie kawę albo zieloną herbatę.

Następnie zaczyna się dzień.

Spotykam ludzi. Przychodzą Nepalczycy, Szerpowie, Tamangowie, mieszkańcy Dolpo, a czasem także ludzie z Zachodu.

Przychodzą z różnymi prośbami i staram się spełnić ich oczekiwania najlepiej, jak potrafię.

Nie postrzegam siebie jako jakiegoś wielkiego Bhagawana czy istoty wyjątkowej.

Widzę to raczej jako okazję do wniesienia niewielkiego wkładu w społeczeństwo – najlepiej, jak potrafię.

Wieczorem wykonuję pudżę Mahakali oraz praktyki opiekunów Dharmy.

Zwykle około osiemnastej.

Potem lubię oglądać dokumenty albo ciekawe filmy.

A później idę spać.

Tak właśnie wygląda moje duchowe życie codzienne.

Nie teoria.

Praktyka.

Po prostu praktyka.

**Prowadzący:**

Przeszedł pan wyjątkową drogę.

Doświadczył pan zarówno życia klasztornego, jak i bardziej niezależnej ścieżki jogina.

Jaka jest prawdziwa różnica pomiędzy tymi dwoma sposobami życia?

# Rozdział 4. Życie klasztorne a ścieżka niezależnego jogina

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

To wygląda tak.

W klasztorze istnieje określony system i struktura, której trzeba przestrzegać.

To trochę jak szkoła z internatem.

Jestem wdzięczny za pobyt w klasztorze, ponieważ miałem możliwość nauczyć się wielu rzeczy.

Studiowałem Dharmę, uczestniczyłem w zajęciach, poznawałem rytuały i praktyki.

Nauczyłem się bardzo wiele.

Przez pewien czas zajmowałem się również zarządzaniem. Nie dlatego, że byłem szczególnie przywiązany do klasztoru, ale dlatego, że chciałem się odwdzięczyć i wnieść coś od siebie.

Przez około pięć lat zdobywałem doświadczenie organizacyjne i przywódcze, jednocześnie służąc wspólnocie.

Jestem z tego bardzo zadowolony.

Potem wspólnota mogła już funkcjonować samodzielnie i stopniowo odszedłem z tej roli.

Jednak – jak w każdej dużej organizacji – w klasztorach również istnieją problemy.

Jak mówi angielskie powiedzenie: nie ma końca ludzkiej chciwości.

Jest ego.

Polityka religijna.

Chciwość.

Samolubstwo.

Fałsz.

Przebiegłość.

Pieniądze.

Władza.

Sława.

Autorytet.

To wszystko tam istnieje.

I jest tam znacznie więcej korupcji oraz skażenia, niż wielu ludzi chciałoby przyznać.

Czasami człowiek jest zszokowany.

Myślisz sobie:

„Przecież to miało być schronienie duchowe.”

Wiem, że wielu ludzi zdenerwuje się na mnie za te słowa.

To w porządku.

Mogę przyjąć ich gniew i niechęć.

Ale mówię prawdę.

Widziałem to przez wiele lat własnego życia.

Nie próbuję oczerniać klasztorów.

Mówię jedynie o tym, co naprawdę widziałem.

I właśnie obserwowanie tych wszystkich rzeczy sprawiło, że coraz bardziej chciałem praktykować prawdziwą Dharmę i podążać autentyczną ścieżką duchową.

**[Koniec części 1 – około 00:00–15:00]**

# Rozdział 4. Życie klasztorne a ścieżka niezależnego jogina (ciąg dalszy)

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Kiedy odszedłem z klasztoru — a właściwie zostałem poproszony o odejście z powodu różnych sytuacji i nieporozumień — potrzebowałem czasu.

W tym samym okresie opiekowałem się moim świętej pamięci ojcem. Był ciężko chory. Razem z rodzeństwem i matką staraliśmy się o niego troszczyć.

Jednocześnie poświęciłem ten czas na praktykę Dharmy, odosobnienia i otrzymywanie nauk.

To była bardzo trudna droga.

Ale nauczyła mnie bezcennych rzeczy.

Nauczyła mnie, jak być autentycznym człowiekiem i jak nie wpadać w pułapki władzy, pieniędzy, sławy, autorytetu czy fałszu.

Bo wpaść w te pułapki jest bardzo łatwo.

**Prowadzący:**

Nawet podczas praktyk, pudż i wizualizacji bóstw często wciąż brakuje nam etyki i moralności.

Dlaczego tak się dzieje?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

To dość złożona kwestia.

Ludzie lubią wszystko uogólniać.

Wielu lamów mówi ludziom:

„Praktykujcie Dharmę. Zachowujcie tradycję. Chrońcie nauki.”

Bardzo łatwo jest to powiedzieć.

Ale ja zawsze pytam:

„Czy sam jesteś przykładem tego, o czym mówisz?”

Jeżeli nie masz odpowiedniej głębi, ciężaru i autentyczności, nie możesz po prostu mówić ludziom:

„Rób to. Nie rób tamtego.”

Ludzie nie są głupi.

Patrzą na ciebie.

I pytają:

„Dlaczego mówisz nam, jak mamy żyć?”

Mamy takie powiedzenie po tybetańsku:

Jeżeli jesteś alkoholikiem, nie wskazuj palcem na innych i nie mów im, żeby nie pili.

Najpierw zajmij się sobą.

Dopiero potem pouczaj innych.

Dlatego mam poczucie, że dziś wiele aspektów Dharmy, rytuałów, tańców religijnych czy ceremonii stało się jedynie tradycją i powierzchownym zwyczajem.

Natomiast głęboka praktyka jest coraz rzadsza.

Wielu ludzi obwinia współczesny świat.

Ja nie obwiniam wyłącznie nowoczesności.

W dużej mierze zależy to od indywidualnych wyborów człowieka.

Czy wybierasz właściwą drogę?

Czy wybierasz niewłaściwą drogę?

To leży w twoich rękach.

Nie obwiniaj innych ludzi ani świata.

Nie używaj ich jako wymówki.

# Rozdział 5. Co jest dobre, a co złe?

**Prowadzący:**

To prowadzi do pytania, które od dawna mnie nurtuje.

Czasami to, co dla mnie jest słuszne, dla kogoś innego jest błędne.

A to, co ktoś uważa za słuszne, ja mogę uważać za niewłaściwe.

Jak więc naprawdę rozpoznać dobro i zło?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Myślę, że najważniejsze jest jedno.

Jeżeli coś jest rzeczywiście prawdą, autentyczną prawdą, nagą prawdą, to nie może stać się błędem tylko dlatego, że ktoś tak uważa.

Uczciwość i godność są cenniejsze niż cokolwiek innego na tym świecie.

Jeżeli coś opiera się na prawdzie, nie może być błędne.

Niektórzy mówią:

„Nie ma dobra i zła. Nie ma tego, co słuszne i niesłuszne.”

Może dla niektórych tak to wygląda.

Ale ja uważam, że istnieją działania szkodliwe.

Istnieją działania negatywne.

Istnieją działania pozytywne.

Istnieją działania autentyczne.

Istnieje etyka.

Istnieje rozróżnienie między tymi rzeczami.

Wierzę w to bardzo mocno.

I uważam, że człowiek powinien kierować się właśnie tym.

Podążaj za właściwą etyką.

Podążaj właściwą drogą.

Nie niewłaściwą.

# Rozdział 6. Karma – „co zasiejesz, to zbierzesz”

**Prowadzący:**

Jak karma ocenia, czy dane działanie jest dobre czy złe?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Bardzo lubię amerykańskie powiedzenie:

„What goes around comes around.”

„Co wysyłasz w świat, wraca do ciebie.”

Myślę, że jest bardzo prawdziwe.

Ludzie czasami ulegają złudzeniu i myślą:

„To nie ma znaczenia.”

Ale ma.

Wszystko, co robisz.

Wszystko, co myślisz.

Wszystko, co mówisz.

Każda motywacja.

Każda intencja.

To wszystko do ciebie wraca.

Zawsze wraca.

Lubię porównywać karmę do skorpiona.

Skorpion wygląda niegroźnie.

Możesz chcieć go dotknąć.

Ale ma żądło pełne jadu.

I zawsze może uderzyć.

Tak samo jest z karmą.

Ludzie myślą:

„Nie istnieje.”

Ale ona wróci.

Uderzy z powrotem.

Dlatego uważam, że należy być bardzo ostrożnym.

Dla mnie karma nie jest jedynie religijnym lub duchowym przekonaniem.

To jedno z podstawowych praw natury.

Obowiązuje wszystkich.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze (ciąg dalszy):**

Widać to nawet w świecie zwierząt.

Kiedy oglądamy filmy przyrodnicze, często widzimy zwierzę, które atakuje inne.

Później, po pewnym czasie, samo zostaje zaatakowane.

Lew.

Tygrys.

Niedźwiedź.

Prędzej czy później pojawia się przeciwnik.

To nieustanny cykl.

To, co wysyłasz, wraca.

W przypadku ludzi jest podobnie.

**Prowadzący:**

Wspominał pan wcześniej o gniewie, lęku i pożądaniu.

Często mówi pan otwarcie o emocjach.

Dlaczego ważne jest, aby nauczyciel duchowy sam głęboko ich doświadczył?

# Rozdział 7. Dlaczego nauczyciel musi znać cierpienie

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Jeżeli ktoś sam nie doświadczył głębi ludzkich emocji, nigdy naprawdę nie zrozumie cierpienia.

Nie będzie wiedział, co znaczy ból.

Co znaczy zagubienie.

Co znaczy depresja.

Co znaczy lęk.

Dopiero gdy tego doświadczysz, uczysz się, jak sobie z tym radzić i jak wracać do rzeczywistości.

Kiedy przechodzisz przez głęboką depresję albo silny lęk, naprawdę czujesz się tak, jakbyś umierał od środka.

A potem wracasz do siebie.

Dlatego uważam, że dla guru, nauczycieli i praktykujących jest bardzo ważne, aby przejść przez takie doświadczenia.

Bardzo łatwo jest siedzieć wygodnie w bezpiecznym pokoju i mówić:

„Modlę się za wszystkie istoty.”

Albo:

„Współczucie dla wszystkich.”

To bardzo łatwe.

Ale kiedy naprawdę jesteś zanurzony w cierpieniu i bólu, wtedy sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Dlatego jestem wdzięczny za wszystkie cierpienia, których doświadczyłem.

Pomogły mi zrozumieć wiele rzeczy znacznie głębiej.

Dzięki temu, gdy ktoś przychodzi do mnie i mówi:

„Bardzo cierpię.”

Nie odpowiadam:

„Idź medytować.”

To nie działa.

Trzeba usiąść z tą osobą.

Pozwolić jej mówić.

Pozwolić jej się otworzyć.

Wysłuchać jej.

To bardzo ważne.

**Prowadzący:**

Właśnie chciałem przejść do tematu pragnień i pożądań.

Jak praktykujący może zaakceptować naturalne pragnienia, nie pozwalając im przejąć nad sobą kontroli?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

To bardzo trudne pytanie.

Przede wszystkim dlatego, że istnieje wiele rodzajów pragnień.

Pragnienie partnera.

Pragnienie związku.

Pragnienie bogactwa.

Władzy.

Sławy.

Pieniędzy.

Politycznych wpływów.

Chciwości.

Istnieje wiele poziomów pragnienia.

Dlatego to bardzo delikatna sprawa.

Moim zdaniem należy przede wszystkim być wobec siebie uczciwym.

Powiedzieć:

„Tak. Mam pragnienia. Mam przywiązania.”

I być ich świadomym.

Ponieważ im większe pragnienie, tym większe szkody może wyrządzić.

**[Koniec części 2 – około 15:00–30:00]**

# Rozdział 7. O pragnieniu i przywiązaniu (ciąg dalszy)

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Jak mówiłem, trzeba być wobec siebie uczciwym.

Powiedzieć sobie:

„Tak, mam pragnienie. Tak, mam przywiązanie.”

I zachować uważność.

Ponieważ im większe stają się nasze pragnienia, tym więcej szkody mogą wyrządzić.

To trochę tak, jakbyś ściskał dłonią roślinę pełną kolców.

Jeżeli mocno ją obejmiesz, zranisz tylko własną rękę.

Drzewo nie cierpi.

Ty cierpisz.

Pragnienie jest właśnie jak takie drzewo pełne cierni.

Albo jak kaktus.

Ty sam obejmujesz go coraz mocniej i mówisz sobie:

„To jest szczęście.”

„To jest spełnienie.”

„To jest coś wspaniałego.”

Ale w rzeczywistości oszukujesz samego siebie.

Bo im mocniej trzymasz, tym bardziej cierpisz.

Sam tego doświadczyłem.

Kiedy mieszkałem w klasztorze i funkcjonowałem jako lama, otrzymywałem bardzo szczególne traktowanie.

VIP-owskie traktowanie.

Spotykałem ważne osobistości.

Rodziny królewskie Bhutanu.

Towarzyszyły mi policyjne eskorty.

I szczerze mówiąc zawsze czułem się z tym bardzo niekomfortowo.

Doceniam relacje, które dzięki temu nawiązałem.

Ale polityka, sława i cała ta otoczka były dla mnie bardzo sztuczne.

Cokolwiek robiłem, ktoś to filmował.

Ktoś robił zdjęcia.

Potem pojawiały się komentarze:

„Jaki współczujący guru.”

„Jaki wspaniały nauczyciel.”

Wszystko wydawało mi się nieautentyczne.

Fałszywe.

To nie był prawdziwy świat.

I zrozumiałem, że nie chcę tak żyć.

Powoli zacząłem się od tego odcinać.

Usuwać to ze swojego życia.

Ponieważ naprawdę nie chciałem stać się osobą przywiązaną do tych rzeczy.

Patrzyłem na mojego ojca.

Patrzyłem na wielkich lamów i nauczycieli, których spotkałem.

Nie byli przywiązani do sławy, prestiżu czy władzy.

I właśnie to chciałem naśladować.

Ale wymaga to ogromnego poświęcenia.

**Prowadzący:**

W jakim wieku pojawiło się u pana to zrozumienie?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Pierwszy raz uświadomiłem to sobie około czternastego roku życia.

Potem stopniowo, krok po kroku, podążałem w tym kierunku.

Dlatego mówię, że kwestia pragnień jest bardzo skomplikowana.

Kiedyś byłem przywiązany do wielu rzeczy.

A dzisiaj?

Nie, już nie bardzo.

Ale muszę być uczciwy.

Nadal mam pewne pragnienia.

Mam ochotę na kawę.

Czasami mam ochotę na mięso.

Lubię wygodne łóżko.

Czasami, gdy widzę piękną kobietę na ulicy, pojawia się myśl:

„Jaka piękna. Chciałbym być blisko niej.”

To również się pojawia.

Nie jestem z tego dumny.

Ale nad tym pracuję.

Muszę być szczery.

Nie mogę udawać Buddy i mówić:

„Nie mam żadnych takich odczuć.”

To byłoby zwykłe kłamstwo.

**Prowadzący:**

Czy zatem takie pragnienie należy kontrolować, czy raczej uczynić je przejrzystym i świadomym?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Jeżeli próbujesz kontrolować pragnienie, to tak jakbyś założył metalowy łańcuch na lwa.

Nie pokonasz go.

To dzika bestia.

W każdej chwili może się wyrwać.

Dlatego nie próbuj go tłumić.

Powiedz sobie uczciwie:

„Tak, to jest we mnie.”

Bądź szczery wobec siebie.

Bądź szczery wobec innych.

I przede wszystkim zachowuj świadomość tego, co się dzieje.

Nie tłum.

Nie zamykaj tego na siłę.

Po prostu obserwuj.

Krok po kroku.

Dzięki zrozumieniu i refleksji dojdziesz do punktu, w którym pragnienie nie będzie już miało nad tobą pełnej kontroli.

Ale to wymaga czasu.

Wymaga wysiłku.

I wymaga ogromnego zaangażowania.

**Prowadzący:**

Czy pragnienie jest związane z karmą?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Osobiście nie sądzę.

Nie wydaje mi się, żeby pragnienie było bezpośrednio związane z karmą.

Przynajmniej ja tak tego nie postrzegam.

Oczywiście słyszałem ludzi mówiących:

„Spotkaliśmy się dzięki karmie.”

Albo zakochane pary mówiące:

„Musieliśmy znać się w poprzednim życiu.”

Nie wiem.

Naprawdę nie wiem.

Moim zdaniem byłoby uczciwiej po prostu powiedzieć:

„Kocham cię. Ty kochasz mnie. Chcemy być razem.”

I tyle.

Jeżeli się uda — wspaniale.

Jeżeli nie — takie jest życie.

Bądźmy praktyczni.

Nie trzeba wszystkiego tłumaczyć poprzednimi wcieleniami.

Ludzie mówią:

„Jesteś moją bratnią duszą.”

„Spotkaliśmy się w poprzednich życiach.”

„Po śmierci chcę spotkać cię znowu.”

Cóż…

Życzę powodzenia.

Ale skąd możesz wiedzieć?

Kto ma nad tym kontrolę?

Dlatego osobiście nie uważam, aby pragnienie było karmą.

Inni nauczyciele mogą mieć inne zdanie.

Ja tak tego nie widzę.

# Rozdział 8. Reinkarnacja i linia Ningma

**Prowadzący:**

Skoro tak, to jak postrzega pan reinkarnację?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Myślę, że w pewnym sensie wszyscy się odradzamy.

Kiedy umieramy, nasze ciało wraca do natury.

Do pięciu żywiołów.

Do Matki Ziemi.

Rozkłada się i staje częścią naturalnego procesu życia.

Natura wykorzystuje je dalej.

Jeżeli chodzi o umysł, mam poczucie, że również w jakiś sposób trwa dalej.

Możemy nie pamiętać wszystkiego.

Ale coś trwa.

Coś kontynuuje swój bieg.

Oczywiście większość ludzi prawdopodobnie nie ma możliwości wyboru miejsca czy sposobu odrodzenia.

Ale są praktykujący wysokiego poziomu.

Jogini.

Mistrzowie pracy z umysłem.

Myślę, że oni mają pewną zdolność wyboru.

Mogą zdecydować, kiedy i gdzie się odrodzić, aby służyć Dharmie i pomagać istotom.

Wierzę, że to jest możliwe.

Natomiast zwykli ludzie?

Nie wiem.

Naprawdę nie wiem.

**Prowadzący:**

Interesowała mnie zawsze również tradycja Ningma.

Znajduje się w niej wiele term — ukrytych skarbów duchowych odnajdywanych po latach.

Czy mógłby pan o tym opowiedzieć?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Linia Ningma jest starą linią tantryczną.

Jej korzenie prowadzą do Guru Padmasambhawy.

Według naszej tradycji Guru Rinpocze oraz jego dwudziestu pięciu głównych uczniów ukryli liczne skarby duchowe.

Były to zwoje, przedmioty rytualne i różnego rodzaju święte obiekty.

Ukrywano je w Tybecie, Nepalu, Bhutanie, Indiach i wielu innych miejscach, które odwiedzał Guru Rinpocze.

Po co?

Po to, aby w przyszłości wielcy praktykujący, jogini, joginie i odkrywcy term mogli je odnaleźć.

Dzięki temu nauki będą nadal żywe.

Błogosławieństwo będzie trwało.

A praktykujący kolejnych pokoleń będą mogli z nich korzystać.

To właśnie podkreślamy w tradycji Ningma.

Jednocześnie uważam, że tantra Ningma zachowała bardzo stare elementy praktyki, które istniały nie tylko w Tybecie, ale także w dawnych Indiach, Nepalu, Afganistanie, Pakistanie czy Indonezji.

To bardzo stara tradycja.

**[Koniec części 3 – około 30:00–45:00]**

# Rozdział 8. Linia Ningma i ukryte skarby (ciąg dalszy)

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Wielu ludzi nie lubi tego słyszeć, ponieważ jest to temat delikatny.

Ale w dawnych czasach nie istniało coś, co dziś określamy jako hinduizm w obecnym znaczeniu tego słowa.

Mówiono raczej o buddyzmie i tantrze.

Nawet w przypadku Śiwy buddyści tantryczni często używają określenia Mahadewa.

Śiwa postrzegany jest jako bóstwo bardziej związane ze światem uwarunkowanym, natomiast Mahadewa bywa rozumiany jako istota oświecona.

W tradycjach buddyjskich i tantrycznych uważa się go za bardzo ważne bóstwo tantryczne, a nawet za emanację Awalokiteśwary.

Dlatego obecność tych wszystkich świętych przedmiotów, ukrytych i później odkrywanych, ma ogromne znaczenie.

Pozwala zachować ciągłość błogosławieństwa i przekazu.

Dzięki temu nauki pozostają żywe, świeże i nieskażone.

Nepal zajmuje w tym szczególne miejsce.

Nie powiedziałbym dosłownie, że jest miejscem narodzin Guru Rinpoczego, ale z pewnością jest jednym z najważniejszych krajów związanych z jego działalnością.

Przebywał tutaj.

Nauczał tutaj.

Błogosławił te ziemie.

Ukrył wiele cennych skarbów duchowych.

Spośród pięciu wielkich partnerek mądrości dwie pochodziły właśnie z Nepalu.

Dlatego uważam Nepal za jeden z najbardziej błogosławionych krajów.

Oczywiście podobnie jest z Tybetem i Bhutanem.

Tam również pozostawiono niezliczone święte przedmioty, teksty, ślady stóp, znaki i relikwie ukryte w skałach, jaskiniach i górach.

**Prowadzący:**

Czy uważa pan, że kolejne termy zostaną odkryte jeszcze za naszego pokolenia?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nie wiem.

Nie potrafię powiedzieć.

Wierzę, że zostaną odkryte we właściwym czasie.

Ale kiedy i w jaki sposób — tego nie wiem.

# Rozdział 9. Prawdziwy demon mieszka w ludzkim umyśle

**Prowadzący:**

Chciałbym wrócić do tematu pragnień.

W jednym ze swoich nagrań powiedział pan, że prawdziwy demon nie jest zewnętrznym duchem.

Że znajduje się wewnątrz nas.

Chciałbym, żeby rozwinął pan tę myśl.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

W języku hindi i nepalskim często używa się słowa „duszman” — wróg.

Kiedy ludzie mówią o demonach albo wrogach, zazwyczaj wskazują palcem na kogoś innego.

Ja zawsze odpowiadam:

„Nie. Prawdziwy wróg jest tutaj.”

I wskazuję na własne wnętrze.

Jest w nas.

Może się uaktywnić w każdej chwili.

Spójrzmy na historię ludzkości.

Przez setki lat ludzie zabijali się nawzajem.

Mordowali.

Gwałcili.

Wykorzystywali.

Ciemiężyli.

Cała Ziemia została dosłownie przesiąknięta ludzką krwią.

Człowiek potrafi być przerażający.

Niezwykle okrutny.

I dlatego pytam:

Czy naprawdę jeszcze nie zauważyliśmy, że sami jesteśmy swoim największym problemem?

Nieopanowane emocje są niezwykle niebezpieczne.

Do dziś słyszę ludzi mówiących o czarach, demonach, złych duchach i podobnych rzeczach.

A ja myślę:

„Użyjcie rozumu.”

Świat pogrążony jest w chaosie z jednego powodu.

Z powodu ludzkiego umysłu.

Nie z powodu demonów.

Nie widzisz demonów z rogami prowadzących wojny.

Widzisz ludzi takich jak my.

Ludzi wyglądających jak my.

Jedzących jak my.

Myślących jak my.

To oni bombardują miasta.

To oni strzelają.

To oni zabijają kobiety, dzieci i starców.

To nie demony.

To my.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze (ciąg dalszy):**

Czasami bardzo mnie bawi, że niemal każda religia ma własne określenie na zło.

W islamie mówi się o dżinach.

W chrześcijaństwie o Szatanie czy Lucyferze.

W innych tradycjach o demonach.

A ja czasami myślę, że powinniśmy być demonom wdzięczni.

Przynajmniej są uczciwe.

Mówią:

„Tak, jestem ego.”

„Tak, jestem pożądaniem.”

„Tak, jestem demonem.”

Nie udają niczego innego.

Tymczasem człowiek bardzo często udaje owcę, będąc wilkiem.

Myślę czasami, że demony śmieją się z nas.

Mówią:

„Jesteście znacznie gorsi od nas.”

I może właśnie dlatego są pożyteczne.

Bo możemy spojrzeć na nie i powiedzieć:

„Nie chcę taki być.”

Potrzebujemy takich ostrzeżeń.

Nie po to, by potępiać demony.

Lecz po to, by nie stać się demonem we własnym wnętrzu.

Bo zostać demonem jest bardzo łatwo.

Wystarczy kilka minut.

Kilka złych decyzji.

I gotowe.

Dlatego mówię ludziom:

Nie patrz na wiadomości i nie mów:

„Jak straszni są ci ludzie.”

Spójrz na siebie.

Ty również byłbyś do tego zdolny.

Gdy widzisz historię morderstwa, nie mów:

„To potwór.”

Powiedz raczej:

„Ja także mógłbym się takim stać.”

Nie wiesz, co wydarzy się któregoś dnia.

Dlatego traktuj wszystko jako przypomnienie.

Ludzie są zagrożeniem dla ludzi.

Bądź ostrożny.

Bądź świadomy.

Staraj się postępować właściwie.

Jest też coś, w co bardzo wierzę.

Najlepszymi ludźmi często stają się ci, którzy przeszli przez największe cierpienia.

Najbardziej pokorni.

Najbardziej życzliwi.

Najbardziej współczujący.

**Prowadzący:**

Jak więc można poradzić sobie z tym demonem wewnątrz?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nie sądzę, żeby można było go kontrolować.

Możemy natomiast być uczciwi.

Uczciwi wobec samych siebie.

Przejrzyści.

Szczerzy.

To najważniejsze.

# Rozdział 10. Najtrudniejszy okres życia

**Prowadzący:**

Życie nie zawsze jest spokojne, nawet na ścieżce duchowej.

Przeszedł pan przez bardzo trudny okres.

Jak zachował pan siłę i równowagę w najgorszych chwilach?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nie chcę wchodzić w szczegóły.

To nadal bardzo wrażliwy temat.

Ale był czas, kiedy naprawdę czułem się tak, jakbym był bliski śmierci.

Nie dlatego, że ktoś był dla mnie niemiły.

Nie dlatego, że czułem się niedoceniony.

Najbardziej wstrząsnęło mną coś innego.

Uświadomienie sobie, jak okrutni, podli i fałszywi potrafią być ludzie.

Wiedzieli, kim jestem.

Znali mój charakter.

Znali moje intencje.

Wiedzieli, że jestem niewinny.

A mimo to byli gotowi oskarżać mnie, oczerniać i poddawać ogromnej presji psychicznej tylko dlatego, że służyło to ich ego albo chciwości.

To mnie naprawdę zaszokowało.

Pomyślałem:

„Mówicie innym ludziom, żeby byli dobrzy, a sami postępujecie w ten sposób?”

To było dla mnie bardzo bolesne.

Poczułem ogromny smutek.

Zastanawiałem się wtedy, co dalej robić.

Były chwile, gdy myślałem:

„Chciałbym zasnąć i już nigdy się nie obudzić.”

Jeżeli ludzie tak bardzo mnie nienawidzą…

Jeżeli naprawdę uważają mnie za tak złego człowieka…

Za kobieciarza.

Za gwałciciela.

Za fałszywego lamę.

To może najlepiej byłoby po prostu zniknąć.

Może ktoś lepszy zająłby moje miejsce.

Ale potem przypominałem sobie:

„Znam prawdę o sobie.”

Nie będę walczył.

Nie będę się bronił.

Ale prawdy nie da się ukryć.

Prawda zawsze w końcu się ujawni.

**[Koniec części 4 – około 45:00–60:00]**

# Rozdział 10. Najtrudniejszy okres życia (ciąg dalszy)

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem spokojny.

Nie w sensie egoistycznym.

Po prostu wiem, że nie noszę w sobie nienawiści.

Nie nienawidzę ludzi, którzy mnie skrzywdzili.

Wiem, kto to zrobił.

Widuję ich czasem.

Widzę ich w mediach społecznościowych.

Spotykam ich również osobiście.

Ale nie czuję wobec nich nienawiści.

Patrzę na nich i myślę:

„Niesamowite. Naprawdę można być aż tak podłym.”

I tyle.

**Prowadzący:**

W tamtym czasie, gdy czuł się pan tak źle, czy miał pan poczucie, że ci ludzie są pańskimi wrogami?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nigdy nie myślałem o nich jako o wrogach.

Dla mnie wróg właściwie nie istnieje.

Jedynym prawdziwym wrogiem jest może zła toaleta albo niedobra kawa.

Wtedy rzeczywiście mogę cierpieć. *(śmiech)*

Nie pobiję nikogo.

Po prostu zgłoszę skargę i poproszę o lepszą kawę albo lepszą łazienkę.

Ale poza tym?

Nie.

Oczywiście zadawałem sobie pytanie:

„Czy nienawidzę tych ludzi?”

Odpowiedź zawsze była taka sama:

Nie.

Nie potrafię ich nienawidzić.

Niektórych spotkałem później.

Przychodzili po błogosławieństwo.

Przychodzili się przywitać.

Przytulałem ich.

Pytałem:

„Jak się masz?”

„Jak twoja rodzina?”

Mówiłem im wprost:

„Nie nienawidzę cię.”

I czasami aż łzy pojawiały mi się w oczach.

Przypominałem sobie słowa mojego ojca.

Powtarzał mi przez całe życie:

„Nigdy nie żyw urazy.”

„Nigdy nie pielęgnuj nienawiści.”

„Nigdy nie karm ego.”

Postanowiłem podążać za tą radą bez względu na wszystko.

Jeżeli chcę być autentycznym człowiekiem, nie mogę uznać kogoś za wroga tylko dlatego, że źle mnie potraktował.

To byłoby absurdalne.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze (ciąg dalszy):**

Oczywiście czasami się złoszczę.

Na przykład podczas podróży.

Wracam do Nepalu z Indii, Tajlandii, Birmy czy Sri Lanki.

Na lotnisku pokazuję nepalski paszport.

I często pierwsze, co słyszę od urzędników, to nie „Witamy w domu”, lecz coś nieprzyjemnego.

To mnie irytuje.

Kiedyś powiedziałem jednemu z nich:

„Co ja panu zrobiłem? Ukradłem panu pieniądze?”

Takie sytuacje czasem mnie denerwują.

Albo gdy jadę taksówką i policja drogowa zatrzymuje kierowcę tylko po to, żeby wyciągnąć od niego pieniądze.

To również bywa irytujące.

Zwłaszcza kiedy widzą, że jestem lamą i traktują mnie w szczególny sposób.

Ale później myślę sobie:

„W porządku.”

„To też jest potrzebne.”

Bo właśnie dzięki takim sytuacjom uczę się pracy z gniewem i rozdrażnieniem.

Jeżeli nigdy nic cię nie irytuje, nie nauczysz się radzić sobie z irytacją.

Przychodzi.

Odchodzi.

I tyle.

# Rozdział 11. O przepraszaniu i pokorze

**Prowadzący:**

Często podkreśla pan znaczenie pokory i gotowości do przepraszania.

Jaka była najtrudniejsza sytuacja, w której musiał pan powiedzieć „przepraszam”?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Najtrudniejsze było przepraszanie ludzi, wobec których nie zrobiłem nic złego.

Sytuacje, w których to oni byli winni, ale wiedziałem, że nigdy tego nie przyznają.

Ich ego było zbyt wielkie.

Ich duma była zbyt wielka.

W takich chwilach nauczyłem się jednej rzeczy:

Nie każdy człowiek jest autentyczny.

Trzeba po prostu robić swoje najlepiej, jak potrafisz.

Bardzo lubię angielskie powiedzenie:

„Ugryź się w język i przyjmij winę na siebie.”

W danej chwili może to być bolesne.

Ale tak naprawdę nic nie tracisz.

To tylko chwilowy dyskomfort.

A potem mija.

Samo przepraszanie nie jest dla mnie trudne.

Bo kiedy przepraszam, robię to szczerze.

Nie dla reputacji.

Nie dla wizerunku.

Naprawdę czuję skruchę.

Naprawdę jest mi przykro.

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze (ciąg dalszy):**

Pamiętam zabawną historię.

Kilka lat temu w Nepalu wybuchł wielki skandal z udziałem pewnego lamy i znanej nepalskiej aktorki.

Cały kraj o tym mówił.

Po tej aferze wszystkim nam, lamom, zrobiło się trochę nieswojo.

Wyobraź sobie.

Idziesz ulicą.

Wokół mnóstwo kobiet.

Ktoś nagrywa TikToka.

Przypadkiem kogoś dotkniesz.

I od razu ludzie patrzą podejrzliwie.

Więc wpadłem na pomysł.

Kiedy przechodziłem przez tłum pełen kobiet, podnosiłem ręce do góry.

Tak, żeby wszyscy widzieli, że nikogo nie dotykam.

Ludzie pytali:

„Co ty robisz? Zwariowałeś?”

A ja odpowiadałem:

„To dla mojego własnego bezpieczeństwa.”

*(śmiech)*

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Żyjemy w bardzo trudnych czasach.

I naprawdę uważam, że bycie autentycznym człowiekiem jest dziś czymś niezwykle cennym.

Miałem szczęście spotkać wielu takich ludzi.

To prawdziwe skarby.

Powiem nawet coś bardzo osobistego.

Miałem w życiu nieudane związki.

Nie zawsze byłem dobrym partnerem.

Ale nawet wtedy brałem odpowiedzialność za swoje błędy.

Nigdy nie mówiłem:

„Jestem Rinpocze. Jestem doskonały. To twoja wina.”

Przeciwnie.

Mówiłem:

„To moja wina.”

„Ty nauczyłaś mnie czegoś ważnego.”

„Kocham cię, ale to ja popełniłem błędy.”

Mój ojciec zawsze powtarzał:

„Prawdziwy mężczyzna powinien szanować kobiety.”

„Powinien doceniać kobiety.”

„Powinien przyznawać się do własnych błędów.”

Jeżeli kobieta ma rację lub jej nie ma — to jej sprawa.

Nie twoim zadaniem jest ją osądzać.

Twoim zadaniem jest pracować nad sobą.

To była jedna z najcenniejszych rad, jakie otrzymałem.

Mój ojciec mówił mi:

„Jesteś człowiekiem.”

„Możesz się zakochać.”

„Możesz wejść w związek.”

„Możesz popełniać błędy.”

„Pamiętaj tylko, żeby pozostać przyzwoitym człowiekiem.”

I miał rację.

Dzisiaj ludzie czasami krytykują mnie, mówiąc:

„Jak to? Guru i podobają mu się kobiety?”

Ale ja nie jestem kosmitą.

Jestem człowiekiem.

To naturalne, że mogę się w kimś zakochać.

Czy to naprawdę jest zbrodnia?

Oczywiście, że nie.

# Rozdział 12. Czym naprawdę jest duchowość?

**Prowadzący:**

Rozmawialiśmy o nienawiści, zazdrości, lęku i demonach.

Chciałbym zapytać o samą duchowość.

Dla mnie duchowość jest wewnętrzną podróżą, próbą zrozumienia własnych pragnień i emocji.

Czy coś pomijam?

Czym właściwie jest duchowość?

**Dilgo Khyentse Yangsi Rinpocze:**

Nie pomijasz niczego.

Masz rację.

Duchowość oznacza zwrócenie się do własnego wnętrza.

W naszym umyśle już znajdują się wszystkie bezgraniczne jakości.

Życzliwość.

Mądrość.

Współczucie.

Wszystko już tam jest.

Musimy jedynie nauczyć się to rozpoznać, rozwijać i pogłębiać.

Dlatego duchowość jest tak ważna.

Ale trzeba ją właściwie rozumieć.

Jeżeli jesteś zły i siadasz w kącie, żeby tłumić emocje medytacją — to nie wystarczy.

Musisz spojrzeć głębiej.

Dotrzeć do korzenia problemu.

Nie zajmować się tylko powierzchnią.

Przekształcać gniew w cierpliwość i współczucie.

Przekształcać pożądanie w wdzięczność i nieprzywiązanie.

Przekształcać niewiedzę w mądrość.

Każdy może to zrobić.

Potrzeba tylko wysiłku i właściwego przewodnictwa.

**[Koniec części 5 – około 60:00–68:00, koniec rozmowy]**

Fundacja Rogaty Budda

— ⟁ —

Treść opracowana pod patronatem Fundacji Rogaty Budda — więcej »

• Tekst stanowi autorskie opracowanie przygotowane na potrzeby Projektu BuddhismTomorrow.

• Przy tworzeniu tekstu oraz ilustracji wykorzystano narzędzie oparte na sztucznej inteligencji Pandit—AI.

• Ilustracje mają charakter artystycznych impresji (AI) i nie stanowią rekonstrukcji świata rzeczywistego.

Niniejszy tekst powstał przy użyciu modelu Intellectus artificialis scribens (AIS) we współpracy z Homo sapiens scribens (HSS). Proces jego tworzenia miał charakter iteracyjny i obejmował następujące etapy »
  1. Inicjalny pomysł i koncepcja artykułu sformułowane przez HSS.
  2. Przeszukiwanie materiałów źródłowych — w tym poszukiwania dygresyjne i interdyscyplinarne — prowadzone w zasobach publicznych.
  3. Uzupełnienie korpusu źródeł o materiały prywatne i doświadczenie własne HSS.
  4. Kolacjonowanie i porządkowanie zebranych treści przy użyciu AIS.
  5. Określenie stylu wypowiedzi oraz zarysowanie głównych tez i struktury artykułu przez HSS.
  6. Generowanie tekstu przez AIS na podstawie dostarczonych założeń.
  7. Redakcja i korekta: HSS samodzielnie lub we współpracy z AIS.
  8. Iteracyjne dopracowywanie kolejnych wersji poprzez powtarzanie etapów 6–7 aż do momentu podjęcia przez HSS decyzji o zakończeniu prac i publikacji.


Tekst może zawierać elementy spekulatywne, eksperymentalne lub o charakterze fikcyjnym. Nie stanowi on instrukcji, porady medycznej, psychologicznej ani terapeutycznej.

Opisywane koncepcje i praktyki nie powinny być stosowane jako metody wpływania na zdrowie fizyczne lub psychiczne bez konsultacji z odpowiednim specjalistą. Autor i Fundacja nie ponoszą odpowiedzialności za skutki wykorzystania treści zawartych w tekście niezgodnie z ich przeznaczeniem.


࿒ om mani peme hung ࿒